Ostatnim serialem, w którego oglądanie, w wakacje, wciągnął mnie mój chłopak są Przyjaciele. Ta już raczej stara produkcja z roku 1994 okazała się naprawdę zabawna. Perypetie sześciu przyjaciół, mieszkających blisko siebie, wciągają głównie ze względu na ich humorystyczne przedstawienie. Serial jest przepełniony żartami, komicznymi sytuacjami, a bohaterowie, oczywiście, są również bardzo charakterystyczni i zabawni. Ross – sztywny paleontolog, bez przerwy gadający o dinozaurach, jego siostra Monica – pedantka ze skłonnością do rozkazywania, jej przyjaciółka i współlokatorka Rachel, ekscentryczna masażystka Phoebe, zniewieściały, i ironiczny zarazem Chandler, i jego przystojny współlokator, aktor Joey. Połączywszy wszystkie te osoby w zwartą grupę przyjaciół, otrzymamy dziesięć sezonów naprawdę dobrej zabawy.
Mój chłopak zawsze powtarza, że, paradoksalnie, ta komedia jest trochę przygnębiająca, gdyż niemożliwe jest zbudowanie tak trwałych więzi między szóstką osób (tym bardziej, gdy są one od siebie zupełnie różne). Wyjątkowo przyznam mu rację, jednak nie można oczekiwać od produkcji telewizyjnych, że będą naśladować życie. Komedia ma przede wszystkim bawić i w przypadku Przyjaciół tak właśnie jest.









